Obiady instant w terenie przygotowywane na palniku turystycznym

Obiady instant w terenie — co naprawdę się sprawdza

Udostępnij ten artykuł

Obiad instant może uratować wieczór po długim marszu, ale źle dobrany szybko okazuje się ciężkim, mało sycącym albo kłopotliwym bagażem. W terenie liczy się nie tylko smak. Znaczenie mają również dostęp do wody, zużycie paliwa, masa opakowania, czas przygotowania i ilość energii, jaką posiłek rzeczywiście dostarcza.

Najlepszy obiad na biwak nie zawsze jest tym, który najlepiej prezentuje się na sklepowej półce. Czasem droższy liofilizat będzie rozsądnym wyborem, a innym razem lepiej sprawdzi się prosty kuskus z dodatkami przygotowanymi w domu.

Co w praktyce oznacza obiad instant?

Do tej kategorii trafiają produkty, które można zjeść po zalaniu gorącą wodą, krótkim gotowaniu albo podgrzaniu gotowej zawartości. Różnią się jednak znacznie pod względem masy, wartości energetycznej i wygody przygotowania.

Najczęściej wybierane rozwiązania to:

  • dania liofilizowane w saszetkach,
  • zupy i makarony instant,
  • puree ziemniaczane,
  • kuskus z suszonymi dodatkami,
  • gotowe dania w szczelnych saszetkach,
  • owsianki wytrawne i mieszanki zbożowe,
  • ryż lub makaron wymagający krótkiego gotowania,
  • domowe porcje złożone z kilku suchych produktów.

Różnica między nimi wychodzi dopiero na biwaku. Gotowe danie w sosie może nie wymagać dodatkowej wody, ale będzie znacznie cięższe. Liofilizat waży mało, lecz bez odpowiedniego zapasu wody pozostaje bezużyteczny.

Najważniejszy wybór: niesiesz jedzenie czy wodę znajdującą się w jedzeniu?

Posiłki terenowe można podzielić na dwie podstawowe grupy. Pierwsza obejmuje produkty suche, do których wodę dodaje się przed jedzeniem. Druga to gotowe dania zawierające już wodę, które wystarczy podgrzać.

Suche produkty wygrywają podczas pieszych wędrówek, szczególnie gdy po drodze można bezpiecznie uzupełniać wodę. W plecaku znajduje się wtedy głównie właściwy składnik posiłku, a nie płyn stanowiący dużą część jego masy.

Gotowe dania w saszetkach mają więcej sensu podczas:

  • podróży samochodem,
  • biwakowania na kempingu,
  • noclegu bez pewnego dostępu do wody,
  • krótkiego wyjazdu, podczas którego masa bagażu nie jest istotna,
  • sytuacji, w której nie można lub nie chce się używać palnika.

Prosta zasada brzmi: jeśli wodę trzeba nieść przez cały dzień, przewaga lekkiego liofilizatu wyraźnie maleje. Trzeba bowiem doliczyć płyn potrzebny zarówno do przygotowania posiłku, jak i do picia.

Dania liofilizowane — wygodne, ale nie zawsze najlepsze

Liofilizaty są projektowane z myślą o turystyce. Mają niewielką masę, długi okres przechowywania i zazwyczaj można przygotować je bezpośrednio w opakowaniu. Dzięki temu nie trzeba szorować garnka z zaschniętego sosu.

Największe zalety liofilizatów to:

  • mała masa przed przygotowaniem,
  • prosty sposób odmierzania porcji,
  • brak konieczności gotowania składników przez kilka minut,
  • ograniczona liczba naczyń do mycia,
  • duży wybór smaków i wersji dietetycznych.

Nie każda saszetka zapewnia jednak pełny obiad dla zmęczonej osoby. Określenie „jedna porcja” nie mówi jeszcze, czy posiłek wystarczy po całym dniu marszu. Znacznie więcej mówi wartość energetyczna całego opakowania oraz ilość białka, tłuszczu i węglowodanów.

Problemem może być również cena, konsystencja i duża ilość odpadów. Niektóre dania po zalaniu pozostają wodniste, inne mają mało wyrazisty smak. Przed kilkudniowym wyjazdem dobrze przetestować konkretny wariant w domu. Kupowanie kilku nieznanych smaków od razu może skończyć się jedzeniem posiłku, który po pierwszych łyżkach przestaje smakować.

Jak poprawnie przygotować liofilizat?

Najpierw trzeba dokładnie przeczytać instrukcję. Różnica nawet kilkudziesięciu mililitrów wody potrafi zmienić gęsty sos w rzadką zupę.

Po zalaniu zawartość należy wymieszać aż do dna, zamknąć opakowanie i odczekać wskazany czas. W połowie oczekiwania można ponownie zamieszać danie. Dzięki temu przy dnie nie pozostaną suche grudki.

W chłodne dni saszetkę dobrze jest osłonić przed wiatrem albo umieścić w prostym pokrowcu izolacyjnym. Na większej wysokości woda wrze w niższej temperaturze, dlatego nawadnianie składników może potrwać dłużej niż podano na opakowaniu.

Makaron instant — szybki, lecz często zbyt mały na obiad

Zupki i makarony instant są tanie, łatwo dostępne i proste w przygotowaniu. Ich największą wadą jest to, że pojedyncze opakowanie często bardziej przypomina ciepłą przekąskę niż pełny posiłek po intensywnym dniu.

Sam makaron dostarcza głównie węglowodanów i tłuszczu. Może szybko zaspokoić głód, ale sytość bywa krótkotrwała. Dołączona saszetka przyprawowa potrafi być intensywna i słona, co dla jednych jest zaletą po wysiłku, a dla innych staje się trudne do zjedzenia.

Taki posiłek można poprawić, dodając:

  • suszone warzywa,
  • tuńczyka lub mięso w szczelnym opakowaniu,
  • twardy ser,
  • porcję orzechów albo pestek,
  • suszone grzyby,
  • niewielką ilość oliwy,
  • jajko, jeśli warunki pozwalają je bezpiecznie przewieźć.

Nie trzeba wykorzystywać całej saszetki przyprawowej. Część można zastąpić własną mieszanką przypraw, zwłaszcza gdy gotowy proszek jest zbyt słony albo dominuje smak całego dania.

Puree ziemniaczane — niedoceniana baza ciepłego posiłku

Puree instant ma kilka zalet, które w terenie okazują się wyjątkowo praktyczne. Przygotowuje się szybko, nie wymaga długiego gotowania i można łatwo zmieniać jego smak.

Samo puree nie tworzy jednak dobrze zbilansowanego obiadu. Najlepiej potraktować je jako bazę i uzupełnić źródłem białka oraz tłuszczu. Może to być ryba w saszetce, suszone mięso, twardy ser, strączki w lekkim opakowaniu albo niewielka porcja oliwy.

Dobrze działa również połączenie puree z:

  • prażoną cebulką,
  • suszonym koperkiem,
  • mlekiem w proszku,
  • ostrą papryką,
  • pestkami słonecznika,
  • pokruszonym serem.

Trzeba uważać z ilością wody. Zbyt duża porcja zamienia puree w kleistą, rzadką masę. Bezpieczniej dodać najpierw nieco mniej płynu, wymieszać i dopiero później skorygować konsystencję.

Kuskus pozwala zbudować własny obiad instant

Kuskus jest jednym z najbardziej uniwersalnych produktów na biwak. Zwykle wystarczy zalać go gorącą wodą i pozostawić pod przykryciem, choć dokładny sposób przygotowania trzeba sprawdzić na opakowaniu.

Jego przewagą jest możliwość samodzielnego stworzenia pełnej mieszanki. Do szczelnego woreczka można wcześniej wsypać odmierzoną porcję kuskusu, przyprawy, suszone warzywa i pestki. Na miejscu pozostaje dodać gorącą wodę oraz składnik zapewniający białko lub tłuszcz.

Przykładowy zestaw terenowy może zawierać:

  • kuskus,
  • suszone pomidory lub warzywa,
  • przyprawę curry,
  • pestki dyni,
  • odrobinę oliwy przewożoną osobno.

Druga wersja może opierać się na kuskusie, suszonych grzybach, cebuli i twardym serze. Takie domowe porcje są zwykle łatwiejsze do dopasowania do apetytu niż gotowe dania sprzedawane jako jedna standardowa porcja.

Gotowe dania w saszetkach sprawdzają się tam, gdzie masa nie przeszkadza

Dania sterylizowane i pakowane w szczelne saszetki można często zjeść na zimno lub podgrzać zgodnie z instrukcją producenta. Nie wymagają dodawania wody, dlatego są przydatne podczas noclegu w aucie, na kempingu albo w miejscu, gdzie dostęp do czystej wody jest ograniczony.

Ich główną wadą jest masa. W przypadku wędrówki większość ciężaru stanowi woda obecna już w sosie lub pozostałych składnikach. Kilka takich posiłków może wyraźnie zwiększyć wagę plecaka.

Nie należy podgrzewać zamkniętego opakowania bez sprawdzenia zaleceń producenta. Nie każda saszetka jest przeznaczona do wkładania do wrzątku, a część produktów trzeba przełożyć do naczynia.

Smak nie wystarczy — obiad musi odpowiadać wysiłkowi

Najczęstszy błąd polega na ocenianiu posiłku wyłącznie na podstawie gramatury. Duża porcja wodnistego dania może dostarczyć mniej energii niż niewielka mieszanka zawierająca kaszę, tłuszcz i źródło białka.

Przed zakupem trzeba sprawdzić wartość energetyczną całego opakowania, a nie tylko przeliczenie na 100 gramów. Znaczenie ma również sposób podania danych. Wartości mogą dotyczyć produktu suchego, gotowego dania albo pojedynczej porcji stanowiącej jedynie część opakowania.

Dobry posiłek po wysiłku powinien łączyć:

  • węglowodany uzupełniające energię,
  • białko zwiększające sytość,
  • tłuszcz podnoszący kaloryczność bez dużego zwiększania objętości,
  • płyn i składniki mineralne dopasowane do warunków oraz intensywności wysiłku.

Nie oznacza to, że każdy obiad musi być idealnie policzony. Jeśli jednak po zjedzeniu pełnej porcji nadal potrzebne są dwie dodatkowe przekąski, posiłek prawdopodobnie był zbyt mały w stosunku do aktywności.

Ile paliwa zużyje przygotowanie posiłku?

Czas gotowania ma bezpośredni wpływ na zapas gazu, paliwa lub drewna. Różnica między zalaniem produktu wrzątkiem a gotowaniem go przez kilkanaście minut staje się istotna podczas kilkudniowego wyjazdu.

Najmniej wymagające są produkty, które po zagotowaniu wody można odstawić pod przykryciem. Więcej paliwa zużyją tradycyjny ryż, gruby makaron i suche strączki. Te ostatnie bez wcześniejszego przygotowania zwykle nie są praktycznym wyborem na lekki biwak.

Zużycie paliwa zwiększają także:

  • niska temperatura,
  • silny wiatr,
  • brak pokrywki,
  • szerokie naczynie niedopasowane do palnika,
  • wielokrotne podgrzewanie wody,
  • gotowanie większej ilości płynu, niż potrzeba.

Osłona przed wiatrem może poprawić wydajność, ale musi być używana zgodnie z zasadami bezpieczeństwa właściwymi dla danego palnika. Zbyt ciasne osłonięcie kartusza może prowadzić do jego niebezpiecznego nagrzewania.

Pięć pytań, które warto zadać przed spakowaniem obiadu

Zamiast wybierać posiłek na podstawie zdjęcia na opakowaniu, lepiej przeprowadzić krótki test:

  1. Czy będę mieć dostęp do bezpiecznej wody?
    Jeśli nie, suchy posiłek wymagający dużej ilości płynu może być mniej praktyczny niż gotowe danie.
  2. Czy mogę zagotować wodę?
    Trzeba uwzględnić ograniczenia dotyczące używania ognia, pogodę i zapas paliwa.
  3. Ile energii dostarcza całe opakowanie?
    Porcja odpowiednia na spokojny wieczór może być zbyt mała po całym dniu marszu.
  4. Czy posiłek wymaga mycia garnka?
    Przy ograniczonym dostępie do wody lepiej sprawdzają się dania przygotowywane w saszetce lub osobnym pojemniku.
  5. Czy jadłem już ten produkt?
    Wyjazd nie jest najlepszym momentem na sprawdzanie, czy organizm dobrze toleruje bardzo ostre, tłuste lub nietypowe danie.

Co sprawdzi się w różnych rodzajach wyjazdów?

Jednodniowa wycieczka

Nie zawsze trzeba zabierać pełny zestaw do gotowania. Jeśli powrót zaplanowany jest przed wieczorem, praktyczniejszy może być sycący posiłek niewymagający podgrzewania. Ciepły obiad ma sens, gdy jest ważnym elementem odpoczynku albo warunki są chłodne.

Weekendowy biwak z samochodem

Masa bagażu ma mniejsze znaczenie. Można zabrać gotowe dania w saszetkach, większy garnek, dodatkową wodę i składniki poprawiające smak. Nie ma potrzeby płacić za najlżejsze rozwiązania, jeśli jedzenie będzie przewożone w bagażniku.

Kilkudniowa wędrówka z plecakiem

Najlepiej sprawdzają się lekkie produkty przygotowywane po zalaniu wodą. Każdy posiłek powinien być wcześniej podzielony na porcje. Trzeba jednak sprawdzić, czy na trasie rzeczywiście da się uzupełnić wodę.

Nocleg awaryjny lub bardzo zła pogoda

Priorytetem staje się prostota. Posiłek wymagający kilku etapów gotowania, krojenia i smażenia może być uciążliwy. Lepsza będzie porcja, którą można przygotować jednym zalaniem albo w razie potrzeby zjeść bez podgrzewania.

Najczęstsze błędy przy wyborze dań instant

Pierwszym błędem jest zabranie za małej ilości jedzenia. Apetyt po całym dniu na szlaku bywa większy niż podczas testu przeprowadzonego w domu.

Drugim jest nieuwzględnienie wody potrzebnej do posiłków. Jeśli dwa dania wymagają po kilkaset mililitrów, trzeba wliczyć ten zapas do całego planu.

Trzecim błędem jest pakowanie produktów wymagających długiego gotowania. Na opakowaniu mogą wyglądać na proste, ale kilkanaście minut pracy palnika oznacza większe zużycie paliwa.

Czwartym jest wybór samych podobnych smaków. Po kilku dniach nawet ulubiony makaron może przestać być atrakcyjny. Dobrze mieszać dania pomidorowe, warzywne, serowe, pikantne i łagodniejsze.

Piątym błędem jest brak planu na odpady. Brudna saszetka po sosie powinna zostać szczelnie zamknięta i zabrana ze sobą. Opakowań nie należy spalać ani zakopywać.

Prosty plan przygotowania jedzenia przed wyjazdem

Najpierw należy rozpisać liczbę obiadów i warunki, w jakich będą przygotowywane. Innego jedzenia wymaga kemping z dostępem do kuchni, a innego wędrówka z małym palnikiem.

Następnie trzeba wybrać dwa lub trzy rodzaje posiłków i sprawdzić je w domu. Test powinien obejmować smak, sytość, ilość wody, czas przygotowania oraz brudne naczynia, które pozostają po jedzeniu.

Kolejny krok to podzielenie składników na pojedyncze porcje i opisanie opakowań. Na woreczku można zapisać wymaganą ilość wody oraz czas oczekiwania. Dzięki temu nie trzeba szukać instrukcji po zmroku.

Na końcu warto przygotować niewielki zestaw dodatków: sól, pieprz, ostrą przyprawę, oliwę albo prażoną cebulkę. Zajmuje mało miejsca, a potrafi uratować danie, które po całym dniu okazuje się zbyt mdłe.

W lekkiej turystyce najlepiej sprawdzają się liofilizaty, kuskus, puree i własne mieszanki wymagające jedynie gorącej wody. Podczas wyjazdu samochodowego przewagę mogą mieć cięższe dania gotowe. Rozsądny wybór nie polega więc na znalezieniu jednego najlepszego obiadu instant, lecz na dopasowaniu posiłku do dostępu do wody, sposobu transportu, możliwości gotowania i rzeczywistego apetytu.


Udostępnij ten artykuł

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *