Jak rozpalić ogień mokrym drewnem po deszczu podczas biwaku

Jak rozpalić ogień mokrym drewnem? Metoda, która działa także po deszczu

Udostępnij ten artykuł

[REKLAMA]

Mokre drewno nie oznacza jeszcze, że rozpalenie ognia jest niemożliwe. Problem zwykle polega na tym, że próbuje się podpalić od razu zbyt grube i wilgotne kawałki. W trudnych warunkach trzeba najpierw stworzyć niewielki, intensywny ogień z materiału, który rzeczywiście jest w stanie się zapalić, a dopiero później stopniowo dokładać wilgotne drewno.

Kluczowe są trzy rzeczy: znalezienie suchego materiału wewnątrz drewna, przygotowanie odpowiednio drobnej rozpałki oraz cierpliwe zwiększanie grubości dokładanych gałęzi. Przy dobrze przygotowanym palenisku nawet drewno mokre na powierzchni może zacząć się palić.

Najpierw sprawdź, czy w danym miejscu w ogóle wolno rozpalać ogień

Umiejętność rozpalenia ogniska nie oznacza, że można zrobić to w dowolnym miejscu.

W Polsce na terenach leśnych, śródleśnych oraz w odległości do 100 metrów od granicy lasu używanie otwartego ognia jest co do zasady zabronione poza miejscami do tego wyznaczonymi. Dotyczy to również wielu obszarów wykorzystywanych do bushcraftu i biwakowania.

Przed rozpaleniem ognia trzeba więc sprawdzić regulamin konkretnego miejsca. W okresach zwiększonego zagrożenia pożarowego mogą obowiązywać dodatkowe ograniczenia.

Nawet po intensywnym deszczu nie należy zakładać, że ryzyka pożaru nie ma. Mokre gałęzie mogą leżeć na warstwie ściółki, która pod powierzchnią pozostaje sucha.

Dlaczego mokre drewno tak trudno podpalić?

Drewno nie zaczyna palić się natychmiast po kontakcie z płomieniem. Najpierw musi się odpowiednio ogrzać.

Jeżeli zawiera dużo wilgoci, znaczna część energii ognia zostaje zużyta na podgrzanie i odparowanie wody. Zamiast coraz większego płomienia pojawia się wtedy dym, syczenie i stopniowe gaśnięcie rozpałki.

Dlatego próba położenia kilku mokrych polan nad małym płomieniem zwykle kończy się niepowodzeniem.

Znacznie skuteczniejsza jest odwrotna strategia:

  1. przygotować bardzo suchy materiał startowy,
  2. rozpalić niewielki, ale intensywny płomień,
  3. podtrzymywać go cienkimi szczapkami,
  4. dopiero później dodawać coraz grubsze kawałki.

To różnica między próbą „podpalenia mokrego drewna” a stopniowym wysuszeniem go za pomocą już działającego ognia.

Suche drewno często znajduje się wewnątrz mokrej gałęzi

Po deszczu nie trzeba automatycznie odrzucać każdej mokrej gałęzi.

Grubszy kawałek drewna może być przemoczony przede wszystkim na powierzchni, podczas gdy jego wnętrze pozostaje znacznie suchsze. Dotyczy to szczególnie drewna, które nie leżało przez długi czas bezpośrednio na mokrej ziemi.

Po rozłupaniu takiego kawałka można dostać się do suchego środka.

Z wewnętrznej części warto przygotować bardzo cienkie szczapki. Jeszcze skuteczniejsze są drobne wióry strugane nożem. Im cieńszy materiał, tym łatwiej ogrzać go do temperatury, przy której zacznie się palić.

Szukaj drewna nad ziemią

Po długim deszczu gałęzie leżące bezpośrednio na ziemi potrafią nasiąknąć znacznie bardziej niż martwe gałęzie znajdujące się wyżej.

Jeżeli korzystanie z dostępnego drewna jest w danym miejscu dozwolone, lepszym materiałem będą zwykle kawałki suche wewnątrz, twarde i pozbawione oznak zaawansowanego rozkładu.

Samo zebranie dużej sterty wilgotnych patyków jeszcze niewiele daje. Potrzebna jest gradacja materiału od niemal papierowych wiórów aż po grubsze szczapy.

Przygotuj trzy rodzaje materiału, zanim pojawi się pierwszy płomień

Jeden z najczęstszych błędów polega na rozpoczęciu rozpalania, zanim całe paliwo jest przygotowane.

Mały płomień trwa krótko. Jeżeli dopiero wtedy zaczyna się szukać odpowiednich gałęzi, ogień może zgasnąć przed powrotem.

Przygotuj wcześniej trzy stosy.

Bardzo drobna rozpałka

To materiał, który powinien zająć się niemal natychmiast. Mogą to być cienkie suche wióry przygotowane z wnętrza drewna albo zabrana z domu rozpałka przeznaczona do użytkowania terenowego.

Cienkie szczapki

Powinny być mniej więcej tak cienkie, aby szybko przejęły płomień od rozpałki. Dobrze mieć ich znacznie więcej, niż wydaje się potrzebne.

Grubsze kawałki

Dopiero one stworzą właściwe ognisko. Jeżeli są wilgotne, można na początku układać je w pobliżu płomienia, żeby stopniowo się ogrzewały i wysychały.

To przygotowanie często decyduje o powodzeniu całej próby.

Jak zrobić rozpałkę z samego drewna?

Bardzo przydatną techniką jest przygotowanie cienkich strużyn na jednym kawałku drewna.

Zamiast całkowicie odcinać kolejne wióry, pozostawia się je połączone z kawałkiem szczapy. Powstaje coś przypominającego drewniane pióra.

Takie cienkie fragmenty nagrzewają się znacznie szybciej niż cała szczapa i mogą przejąć płomień nawet wtedy, gdy powierzchnia drewna wcześniej była wilgotna.

Najlepiej wykonywać je z suchego wnętrza rozłupanego kawałka.

Nie trzeba przygotowywać jednego idealnego elementu. Kilka mniejszych „piórek” i duża ilość cienkich wiórów jest zazwyczaj bezpieczniejszym rozwiązaniem niż uzależnienie całej próby od jednej rozpałki.

Nie zaczynaj od mokrych patyków

Wyobraźmy sobie typową sytuację.

Po całonocnym deszczu wszystko wygląda na mokre. Powstaje mały płomień, a na nim od razu lądują trzy grube gałęzie. Zaczynają dymić, z powierzchni odparowuje woda, a po kilkudziesięciu sekundach ogień znika.

Lepszy układ wygląda inaczej.

Najpierw pali się rozpałka. Na nią trafiają bardzo cienkie suche szczapki. Gdy płomień jest wyraźny, dokładane są następne, odrobinę grubsze. Dopiero po stworzeniu stabilnego żaru pojawia się drewno o większej średnicy.

Wilgotne kawałki można wcześniej umieścić przy palenisku, ale nie tak blisko, aby utrudniały dopływ powietrza.

Ogień potrzebuje powietrza bardziej, niż dużej ilości drewna

W trudnych warunkach łatwo wpaść w pułapkę: ogień słabnie, więc dokładane jest kolejne drewno.

Efekt może być przeciwny do zamierzonego.

Zbyt ciasno ułożone szczapy ograniczają przepływ powietrza. Temperatura spada, wilgotne drewno zaczyna intensywnie dymić i mały płomień zostaje zduszony.

Między kolejnymi kawałkami powinny pozostać przestrzenie umożliwiające swobodny dopływ tlenu.

Dobrym sygnałem jest jasny, stabilny płomień. Jeżeli pojawia się głównie gęsty dym, a płomień zanika, zwykle oznacza to, że kolejna warstwa drewna została dołożona za szybko albo jest zbyt wilgotna.

Krzesiwo, zapalniczka czy zapałki?

W dobrych warunkach różnica nie jest duża. Podczas deszczu zaczyna mieć znaczenie.

Zapalniczka jest bardzo wygodna, ale nie każdy model dobrze działa po zamoczeniu i przy niskiej temperaturze. Zapałki wymagają odpowiedniego zabezpieczenia przed wodą.

Krzesiwo ma tę zaletę, że samo zamoczenie nie musi pozbawić go możliwości działania. Nie rozwiązuje jednak najważniejszego problemu: iskra musi trafić w materiał, który jest w stanie ją przyjąć.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Możemy otrzymać prowizję za zakup dokonany po przejściu przez taki link. Nie wpływa to na cenę produktu dla kupującego.

Przykładem sprzętu przeznaczonego właśnie do takich warunków jest Light My Fire FireSteel 2.0 BioScout. Krzesiwo ma sens przede wszystkim jako awaryjne źródło ognia na biwaku, ponieważ nie wymaga paliwa ani baterii i może działać również po zamoczeniu.

Sam zakup krzesiwa nie zastępuje jednak ćwiczenia. Najlepiej nauczyć się korzystać z niego jeszcze przed wyjazdem, na przygotowanym palenisku i w kontrolowanych warunkach.

Gotowa rozpałka może uratować sytuację po całym dniu deszczu

Podczas krótkiego wyjazdu można liczyć na suche materiały znalezione na miejscu. Przy kilkudniowym biwaku znacznie rozsądniej mieć niewielki zapas własnej rozpałki zabezpieczony przed wodą.

Nie zajmuje wiele miejsca, a eliminuje najtrudniejszy etap: uzyskanie pierwszego stabilnego płomienia.

Przykładem jest Light My Fire Tinder Sticks, czyli żywiczna rozpałka przeznaczona do rozpalania ognia w warunkach terenowych. Taki produkt ma sens szczególnie podczas jesiennych i wiosennych biwaków, kiedy znalezienie naturalnej suchej rozpałki po kilku godzinach deszczu może być trudne.

Dobrą praktyką jest przechowywanie rozpałki w szczelnym woreczku lub małym wodoodpornym pojemniku, niezależnie od deklarowanej odporności samego materiału.

Jak rozpalić mokre drewno krok po kroku

Najbardziej praktyczny schemat wygląda następująco:

  1. Wybierz wyłącznie miejsce, w którym używanie otwartego ognia jest dozwolone.
  2. Przygotuj możliwość natychmiastowego ugaszenia ognia.
  3. Zabezpiecz rozpałkę przed kontaktem z mokrym podłożem.
  4. Znajdź grubszy kawałek drewna i rozłup go, aby dostać się do suchszego wnętrza.
  5. Zrób dużą ilość cienkich wiórów oraz drobnych szczapek.
  6. Przygotuj osobno materiał średniej grubości i grubsze kawałki.
  7. Rozpal najmniejszy materiał.
  8. Dodawaj cienkie szczapki, pozostawiając między nimi miejsce na przepływ powietrza.
  9. Nie dokładaj grubego mokrego drewna, dopóki płomień nie jest stabilny.
  10. Wilgotne szczapy ogrzewaj przy palenisku i dokładaj stopniowo.

Najważniejsze są punkty 4–9. Sam sposób wywołania iskry jest mniej istotny niż właściwe przygotowanie paliwa.

Kiedy paliwo stałe może być lepszym rozwiązaniem?

Jeżeli celem wyjazdu nie jest ćwiczenie technik bushcraftowych, ale po prostu szybkie przygotowanie ciepłego napoju lub posiłku, walka z przemoczonym drewnem nie zawsze ma sens.

W wyposażeniu awaryjnym można mieć również paliwo stałe Esbit 20 × 4 g. Jest przeznaczone przede wszystkim do kuchenek turystycznych, ale może być również pomocne przy rozpalaniu przygotowanego materiału.

Trzeba przy tym pamiętać, że paliwo stałe nie znosi lokalnych ograniczeń dotyczących używania ognia. Kuchenki i inne źródła płomienia również mogą podlegać zasadom obowiązującym na konkretnym terenie.

Pięć błędów, przez które mokre drewno nie chce się palić

Najczęściej problemem nie jest sam deszcz, ale sposób przygotowania ognia.

Pierwszym błędem jest próba podpalenia całej gałęzi zamiast rozłupania jej i wykorzystania suchego środka.

Drugim jest przygotowanie zbyt małej ilości cienkich szczapek. Początkowy płomień potrzebuje ciągłego paliwa.

Trzecim jest dokładanie grubych kawałków zbyt wcześnie.

Czwartym jest ułożenie drewna tak ciasno, że ogień nie dostaje wystarczającej ilości powietrza.

Piątym — rozpoczynanie rozpalania bez przygotowania zapasu drewna. W czasie szukania następnych gałęzi niewielki płomień zdąży zgasnąć.

Co zrobić, gdy ogień tylko dymi?

Nie dokładaj następnych gałęzi.

Najpierw sprawdź, czy konstrukcja nie jest zbyt ciasna. Można delikatnie zwiększyć odstępy między szczapkami i odsłonić środek ognia.

Jeżeli wszystkie kawałki są mocno wilgotne, wróć o jeden etap: do cieńszych szczapek przygotowanych z rozłupanego drewna.

Czasami znacznie szybciej jest odbudować niewielki, gorący płomień niż przez kilka minut próbować utrzymać dymiące ognisko.

Mokre drewno można spalić, ale najpierw trzeba stworzyć warunki

Sekret nie polega na znalezieniu niezwykłej metody zapalania mokrej gałęzi. Trzeba stworzyć wystarczająco dużo ciepła, aby wilgoć przestała być dominującym problemem.

Dlatego dobra kolejność to: sucha rozpałka, cienkie szczapki z wnętrza drewna, stabilny płomień, średnie kawałki i dopiero później większe, wilgotne drewno.

Jeżeli na pierwszych etapach brakuje odpowiedniego materiału, lepiej poświęcić kilka dodatkowych minut na jego przygotowanie niż wielokrotnie gasić i ponownie rozpalać cały stos.


Udostępnij ten artykuł

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *